— Skąd się bierze u człowieka tyle zuchwałości i bezczelności. Ten człowiek musi być przestępcą. I bez zwłoki rozkazuje swoim sługom wsadzić pracza do więzienia. Kiedy jednak jego gniew przeminął, starał się ze wszystkich sił go uwolnić. Władze rzymskie chętnie trzymały ludzi w więzieniu, niechętnie zaś z niego wypuszczały. Wszystkie jego zabiegi o uwolnienie pracza zawiodły. Z tego powodu rabi Elazar bardzo cierpiał. Wyraził to w następujących słowach:

— Kto swego języka pilnie strzeże,

ten od cierpień się ustrzeże.

Pracz został wyrokiem sądu powieszony. Przy szubienicy stał rabi Elazar i gorzko płakał. Przez głowę przeszła mu myśl:

— Kto wie, czy tym razem nie przeze mnie zginął niewinny człowiek?

Widząc, że rabi Elazar bardzo cierpi, ludzie znający miasto powiedzieli mu:

— Rabi, nie masz powodu czynić sobie wyrzutów. My znamy tego człowieka. To był przestępca.

Odetchnął rabi Elazar z ulgą i położywszy ręce na brzuchu, zawołał:

— Cieszcie się moje trzewia i radujcie! Jeśli wasze „wątpliwości” są tak mocne, jestem pewny, że robaki się do was nie dobiorą.

I mimo to do końca nie mógł się uspokoić. Wreszcie podali mu do wypicia środek nasenny, po czym położyli go na stole! w domu zbudowanym z marmuru i otworzyli mu brzuch.