— Nie!
— A Misznę znasz?
— Też nie!
— Skoro nic nie umiesz, niczego nie znasz, to jak cię mogę wziąć na wyżywienie?
— Potraktuj mnie jak psa lub wronę.
Przejął się rabi słowami Jonatana i polecił wydawać mu żywność.
Kiedy jednak Jonatan opuścił mieszkanie rabiego, ten zaczął robić sobie wyrzuty, że zbyt pochopnie zgodził się żywić prostaka. Jego syn, rabi Szymon, usłyszawszy, że ojciec żałuje swego miłosiernego czynu, zwrócił mu uwagę:
— Ojcze, jest całkiem możliwe, że był to Jonatan ben Awram, twój uczeń. Ten, który przez całe życie przez wzgląd na cześć należną Torze, nie chciał z niej czerpać materialnych korzyści.
Zbadano dokładnie sprawę i okazało się, że był to właśnie ów Jonatan ben Amram. Rabi wydał wtedy polecenie, by każdy znajdujący się potrzebie miał prawo wstępu do jego śpichlerzy.