— Przed nikim — odpowiedzieli chórem.
— A żydowski Bóg nosi pochodnię przed umiłowanym przez siebie narodem Izraela. Tak bowiem jest w Torze napisane: „Bóg szedł przed nimi w dzień ze słupem obłoku, a w nocy ze słupem ognia”. I tak długo Onkelos przemawiał do żołnierzy, aż i oni przeszli na judaizm.
Wysłał cesarz trzeci legion. I tym razem ostrzegł żołnierzy, żeby nie rozmawiali z Onkelosem. I kiedy wyprowadzili go z domu, zauważyli, jak przykładał rękę do mezuzy przybitej do framugi drzwi, uśmiechając się zarazem. Z ciekawości, mimo zakazu, zapytali więźnia, co to znaczyło.
— Cesarz — powiedział Onkelos — zgodnie ze swoim zwyczajem siedzi sobie w pałacu, a jego słudzy pilnują drzwi wejściowych, stojąc na dworze. U żydowskiego Boga jest odwrotnie. Jego słudzy siedzą wewnątrz gmachu, a On stoi na zewnątrz na straży, przy drzwiach. Jak rzecze król Dawid w Psalmach: „Bóg strzeże wejścia i wyjścia twego od tej chwili, aż do wieczności”.
I ci legioniści również przyjęli żydowską wiarę.
Następnych legionistów cesarz już nie wysłał.
Nie oni, ale ich szczęśliwy los
Rabi Jochanan powiedział:
— Wąż, który nakłonił Ewę do grzechu, zaraził swym brudem wszystkich ludzi. Żydzi, którzy u stóp góry Synaj przyjęli Torę, uwolnili się od tego całkowicie. A co z prozelitami, którzy przeszli na judaizm?
— Prezelici — jak odpowiada — sami nie byli pod górą Synaj, ale była tam ich szczęśliwa gwiazda.