„Nie tak jak sąsiedni kraj — Egipt”, w którym nie ma deszczy i ziemia jest wyschnięta i skamieniała. Jeśli rolnik nie zrosi jej swoim potem, jeśli mozolnym, nieprzerwanym trudem nie znającym snu w nocy, nie oczyści jej od kamieni siekierą i łomem, niczego z niej nie wydobędzie. Inaczej jest w Izraelu. Żydzi mogą tu spokojnie spać, albowiem Bóg zsyła im z nieba błogosławione deszcze.

„Bóg zsyła deszcze we właściwym czasie”. Deszcz w miarę, bo co nadto, to też niedobrze. I nie za mało. Ziemia nie powinna cierpieć z pragnienia. Wszystko na miarę potrzeb roślin w danym miejscu.

II

Niezwykle dorodne, tłuste i smaczne owce oraz zboża wydaje ziemia Izraela. Był czas, jak na przykład za życia rabiego Szymona ben Szetach, kiedy wyrosła pszenica o pełnych kłosach, w których każde ziarno było wielkości orzecha, jęczmień wielkości pestki od oliwek, a soczewica wielkości złotego dinara. Wzory tych okazów przechowywano przez długie lata, żeby je pokazywać jako cuda natury przyszłym pokoleniom. Rabi Rami bar Jechezkiel przybył kiedyś do miasta Breni-Barak. Chodząc po mieście, zauważył, jak kozy podgryzają drzewo daktylowe. Z daktyli płynął prawdziwy sok miodowy, a z wymion kóz płynęło mleko. I miód daktyli zmieszał się z mlekiem kóz.

— Oto co znaczy „kraj mlekiem i miodem płynący” — zawołał rabi.

Rabi Jehuda ben Sichin powiedział kiedyś do syna:

— Wejdź na strych i wyjmij z beczki kilka prasowanych fig.

Wszedł więc syn na strych, wsadził rękę do beczki, a ta okazuje się wypełniona miodem. Schodzi ze strychu i melduje otym ojcu.

— Miód — powiada do niego ojciec — powstał z prasowanych fig w beczce. Włóż rękę głębiej, a natrafisz na figi.

Rabi Chanina opowiada: