— Pewnemu człowiekowi z miasta Lichin ojciec pozostawił w spadku ogród, a w nim krzak z trzema gałęziami gorczycy. Z jednej tylko gałązki, która się oberwała, zdołano zebrać dziewięć garnków gorczycy, witkami gałązek zaś pokryto cały dach szałasu (na Święto Szałasów).
Rabi Jehoszua ben Lewi przybył pewnego razu do miasta Gewal.
Przechodząc obok winnic, zobaczył w nich krzewy winogron gęsto obsypane owocami. Były tak duże, że odniósł wrażenie, iż to nie winogrona, tylko ustawione w rzędzie cielęta. Zapytał ogrodnika:
— Co to za cielęta stoją wśród krzewów winorośli?
— To nie cielęta. To takie duże kiście winogron.
Westchnął rabi Jehoszua w zadumie i zawołał:
— Och, kraju, kraju mój! Komu dajesz swoje owoce? Miałbyś je dać Arabom, którzy z powodu naszych grzechów obsiedli Ziemię Izraela? Przestań wydawać owoce!
W rok później przybył do tego miasta rabi Chija. Kiście winogron były już mniejsze. Sprawiały wrażenie małych kózek. Zapytał ogrodnika:
— Co to za kózki stoją wśród krzewów winorośli?
— Idź, idź już stąd — wykrzyknął ogrodnik. — Przed rokiem był tu twój przyjaciel, i co? Winogrona zmniejszyły się! Nie chcę, żeby i przez ciebie podobnie się stało!