Jeden dobry dzień
— Sprzedaj mi jeden dzień — powiedział Jakub do Ezawa, zanim odkupił pierworództwo. — Chciałbym przeżyć jeden taki dzień jak twój. Niech choć przez jeden dzień zakosztuję tak jak ty radości i spokoju w życiu.
Na to powiada Achi:
— Jeżeli policzy się należycie wszystko, co przeżył Jakub w diasporze, to z trudnością znajdzie się ten jeden dzień, w którym Jakub zażywał spokoju w cieniu Ezawa.
— Zostawcie wolne miejsce między jednym stadem a drugim — powiedział Jakub do swoich pasterzy, kiedy wyprawił ich z darami do Ezawa.
— Panie świata! Jeśli już sądzone jest — dodał — żeby moi potomkowie znosili cierpienia ze strony potomków Ezawa, niechaj te cierpienia nie zwalają się naraz, jedno po drugim. Niech będzie choć jedna godzina przerwy między nimi, żeby moje dzieci mogły odsapnąć i przyjść do siebie.
„Na moim łożu szukałam w nocy
tego, którego kocha moja dusza,
szukałam go, ale go nie znalazłam”
— Panie świata! — woła naród żydowski — dawnymi czasy między jedną ciemną nocą a drugą ukazywałeś nam zwykle światłość jasną. Tak kiedyś było między nocą niewoli egipskiej a nocą niewoli babilońskiej. Potem między nocą babilońską a nocą perską. Między nocą perską a nocą grecką, między grecką a rzymską. Obecnie jednak ciągnie się przed nami galut jak jedna nieprzerwana, długa, ciemna noc, bez promyka światła.