Opowiada rabi Iszmael:

— Kiedy niegodziwy rzymski rząd wydał dekret o zgładzeniu najznakomitszych z mężów żydowskich, ja, z woli moich towarzyszy, wzniosłem się do nieba, żeby tam się dowiedzieć, jaki los czeka Żydów. Kiedy dowiedziałem się, że dekret został już podpisany, udałem się na spotkanie z aniołem, działającym w bezpośredniej bliskości Boga. Anioł ten tak do mnie powiedział:

— Serdeczny przyjacielu, usiądź na moich kolanach, a powiem ci, co stanie się ze świętym narodem Izraela.

Usiadłem, a on, przyglądając mi się, zaczął płakać. Dwie łzy płynące z jego oczu spadły na moją twarz. Powiedziałem wtedy do niego:

— Wspaniała ty moja światłości, dlaczego płaczesz?

— Przyjacielu mój — odpowiedział — chodź ze mną, a zaprowadzę cię do najdalszych pokojów i najtajniejszych izb.

Wziął mnie za rękę i zaprowadził do jakiegoś pokoju. Wyciągnął jakieś książki i papier, na których wypisane były złe dekrety i zarządzenia. Jedne gorsze od drugich.

Zapytałem go:

— Przeciwko komu są wymierzone?

— Przeciwko Żydom.