— Czy Żydzi potrafią przetrzymać związane z nimi cierpienie?
— Zaczekaj, jutro pokażę ci jeszcze gorsze dekrety.
Następnego dnia zaprowadził mnie do jeszcze odleglejszego pokoju. Tam pokazał mi cierpienia stokroć cięższe od poprzednich. Pokazał mi ludzi skazanych na śmierć od miecza, od głodu, wydanych na łup bandytów, i przeznaczonych do niewoli.
Powiedziałem wtedy do niego:
— Wspaniała ty moja światłości! Czy tylko Żydzi zasłużyli na takie kary?
— Każdego dnia przygotowują dla Żydów wciąż nowe straszne dekrety i zarządzenia. Z chwilą jednak, kiedy Żydzi wchodzą do bóżnic i domów nauki i z pasją wypowiadają słowa: „Amen, niech będzie pochwalone Jego wiekuiste Imię na wieki”, nie pozwalamy tym dekretom wyjść poza ściany naszych tajnych pomieszczeń.
Po rozmowie z aniołem, zacząłem opuszczać się na ziemię. Wtedy usłyszałem głośno wypowiedziane po aramejsku słowa:
— Święty przybytek będzie zburzony. Świątynia Pańska spalona. Dwór króla pustki strzec będzie. Młodzieńcy i dziewczęta na łup zbójcom wydani będą, a dzieci królewskie na śmierć. Ołtarz przeczysty zostanie splamiony. Z Jerozolimy pozostanie garstka popiołu. I kraj ziać będzie strachem i zgrozą.
Na dźwięk tych słów zadrżałem, cofnąłem się i upadłem. Zaraz zjawił się koło mnie anioł Hadamiel, który postawił mnie na nogi. Spytał, co mi się stało, więc odpowiedziałem:
— Wspaniała ty moja światłości! Czy jest to możliwe, żeby dla Żydów nie było już ratunku i by musieli zginąć?