— Położyłem już kres miastu żydowskiego Boga. Spaliłem jego Świątynię i wypędziłem z kraju cały naród. Teraz możecie już uznać mnie za Boga.

Rabi Berachia opowiada, że wśród zebranych dworzan byli trzej światli filozofowie156. Jeden z nich odezwał się:

— Nie można się przeciwstawiać cesarzowi w jego pałacu, ale można to uczynić poza jego obrębem. Wyjdź także ty, cesarzu, z pałacu Boga, stań wobec nieba i ziemi, które On stworzył, i ogłoś się Bogiem.

Drugi filozof jeszcze mocniej wystąpił:

— Daremne są twoje starania, cesarzu. Boski prorok Jeremiaszi dawno temu powiedział: „Bogowie, którzy nie stworzyli nieba ani ziemi, zginą z ziemi i spod tego nieba”.

Trzeci filozof zwrócił się do cesarza tymi słowy:

— Mam do ciebie, cesarzu, prośbę. Udziel mi pomocy, bo znajduję się w potrzebie.

— O co chodzi? — zapytał cesarz.

— Mój statek płynie po morzu. Znajduje się trzy mile od brzegu. Grozi mu niebezpieczeństwo. Lada chwila może zatonąć. Ja zaś umieściłem na nim cały mój majątek.

— Zaraz wyślę na ratunek moje statki wraz z legionistami. Oni ocalą twoje mienie.