— Kogo miałbym złożyć w ofierze? Jeden syn pracuje przy srebrze, drugi przy złocie, trzeci przy owcach, a czwarty przy rogatym bydle.
— Widzę, że się wykręcasz. Chcesz przyjść do boga z pustymi rękami. Czy nie boisz się jego gniewu?
— Wiesz co — powiada przestraszony człowiek — zaczekaj na powrót ze szkoły mego najmłodszego dziecka. Weźmiesz je na ofiarę dla boga.
W tym wypadku Bóg tak powiada: „Ze wszystkich swoich dzieci wybrałeś na ofiarę dla bożków właśnie dziecko, które jest przeze mnie umiłowane”.
Pokolenie Menaszego
Rabi Aszej podczas przygotowania wykładu na temat dawnego króla żydowskiego Menaszego ben Chizkijahu, który zgrzeszył uprawianiem bałwochwalstwa, długo zastanawiał się nad tym, co ma powiedzieć swoim uczniom. Jak to się stało, że król Menasze, syn pobożnego Chizkijahu, który panował w czasach Izajasza, dał się sprowadzić na drogę bałwochwalstwa? We śnie ujrzał króla Menaszego. Rabi Aszej zapytał go:
— Jak doszło do tego, że stałeś się bałwochwalcą?
— Ty, który żyjesz w innym czasie i w innym pokoleniu, nie potrafisz tego zrozumieć. Jedno ci tylko mogę powiedzieć. Gdybyś żył w moich czasach, poszedłbyś w moje ślady.
Instynkt Zła popycha do bałwochwalstwa
Po powrocie z ciężkiej niewoli babilońskiej zebrali się wszyscy Żydzi pod przewodem Ezdrasza i Nechemiasza w odbudowanej Świątyni, żeby raz na zawsze zerwać ze złymi obyczajami, które sprowadziły na nich karę Boga. Zobowiązali się prowadzić w ojczystym kraju uczciwe, pobożne i zgodne z nakazami bożymi życie. Jak wiadomo, najcięższym grzechem Żydów za czasów Pierwszej Świątyni było bałwochwalstwo. Według tego, co jest napisane w Księdze Nechemiasza, Żydzi w dzień „pokuty narodowej” najbardziej płakali i lamentowali z powodu grzechu bałwochwalstwa.