Donośnym głosem wołali:

— Biada nam, biada! On, ten przeklęty jecer ha-ra od bałwochwalstwa sprowadził na nas wielkie nieszczęście. On jest sprawcą zburzenia Świątyni. On spowodował wytracenie wszystkich sprawiedliwych mężów i wypędzenie naszego narodu z ojczystego kraju. I jeszcze dzisiaj jest wśród nas. Panie Świata! Zesłałeś go na nas tylko po to, żebyśmy go zmogli i pokonali. Żebyśmy zasłużyli za to na Twoją nagrodę. Ale my nie chcemy go mieć u siebie. Darujmy sobie tę nagrodę.

I nagle spadła z nieba kartka, na której napisane było jedno słowo — „Prawda”. I trzy dni i trzy noce pościli i modlili się do Boga, aż jecer ha-ra został oddany w ich ręce. I kiedy to się stało, raptem wyskoczył z Przenajświętszego miejsca w Świątyni w postaci ognistego lwa.

Na jego widok prorok Zachariasz krzyknął:

— Oto ta nieczystość! Oto jecer ha-ra bałwochwalstwa.

Żydzi rzucili się na niego i pochwycili. Podczas szamotaniny wyrwano mu włos. Ryknął wtedy tak strasznie, że ziemia zadrżała i zatrzęsła się na czterysta mil. Przerazili się Żydzi.

A nuż — pomyśleli — zmiłowało się niebo nad nim i chce go uwolnić. Wystąpił prorok i tak im poradził:

— Wrzućcie go do ołowianego kotła i szczelnie zamknijcie ołowianą pokrywą. Ołów bowiem pochłania głos.

Żydzi, widząc, że sytuacja im sprzyja, pomyśleli, czy nie warto by wymodlić u Boga także klęskę dla jecer ha-ra cielesnej żądzy.

I tak pomyślawszy, zaczęli prosić Boga, żeby oddał w ich ręce jecer ha-ra rozpusty. I stało się tak, jak prosili, ale przedtem zostali ostrzeżeni: „Musicie wiedzieć, że jeśli zabijecie jecer ha-ra pożądliwości, to świat przestanie istnieć”.