— Ale mimo to — oświadczył rabi — zgrzeszyłem, bo miałem w myślach obcą kobietę.

I tak się tym przejął, że wkrótce zmarł.

Promienista korona

Pewien bardzo bogaty i namiętny mąż imieniem Natan tak się zakochał w cudzej, znanej z urody żonie, o imieniu Chana, że ciężko się rozchorował. Życie mu całkiem obrzydło. Wszystko przestało go interesować. Lekarze orzekli, że jeśli nie zdobędzie tej kobiety, niechybnie umrze.

Traf chciał, że mąż Chany wpadł w pieniężne tarapaty. Nie był w stanie spłacić zaciągniętych długów. Wierzyciele podali go do sądu, a sędzia wpakował go do więzienia. Żona, skazana na własne utrzymanie, poszła do pracy. Pracowała ponad siły. W dzień i w nocy zajęta była przędzeniem i tkaniem. Za ciężko zarobione pieniądze kupowała jedzenie i zawoziła je mężowi do więzienia.

W końcu miał dość więziennego życia. Pewnego dnia, kiedy przyszła jak zwykle z jedzeniem, rzekł do niej:

— Musisz mnie za wszelką cenę stąd wydostać. Już dłużej nie wytrzymam.

— Skąd ja ci wezmę pieniądze? To musi dużo kosztować — zawołała zrozpaczona żona. — To, co zarabiam, ledwo starczy na jedzenie dla ciebie.

— Pójdź do bogatego Natana i poproś go o pożyczkę.

— Co ty wygadujesz? Ja mam pójść do Natana? Czyżbyś nie wiedział, że on się we mnie na zabój zakochał? Codziennie przysyła do mnie posłańców z pieniędzmi, a ja ich z kwitkiem odprawiam. Chcesz, żebym się udała do niego prosić o pieniądze? Chyba oszalałeś!