— Skąd wziąłeś tyle pieniędzy?
Oczy męża błysnęły gniewem:
— Głupie pytanie! Co to cię obchodzi?
Ona jednak nie zadowoliła się odpowiedzią męża i tak długo nagabywała go, aż jej wszystko opowiedział. Była przerażona, ale długo tłumiła w sobie żal.
Pewnego jednak dnia podczas ostrej sprzeczki z mężem nie wytrzymała i zawołała:
— Nie dość, że zamordowałeś swoich braci, to jeszcze mnie chcesz zamordować?
Szwagierki, które usłyszały to, natychmiast udały się ze skargą do króla Salomona.
Król polecił sprowadzić go i wysłuchawszy oskarżenia szwagierek, wydał na niego wyrok śmierci. Zaprowadzono go do celi więziennej, gdzie oczekiwał na wykonanie wyroku. Przed egzekucją wyraził ostatnie życzenie. Poprosił o widzenie z królem Salomonem, a kiedy ten stanął przed nim, rzucił mu się do nóg i zawołał:
— Królu mój i władco! Jestem jednym z owych trzech braci, którzy służyli ci przez trzynaście lat w zamian za naukę i mądrość. Twojej właśnie mądrości zawdzięczam życie i bogactwo.
Król przyjrzał mu się dobrze i przypomniał sobie rozmowę z trzema braćmi. Przekonawszy się, że mówi prawdę, oświadczył: