— Biorę je, są ważne w moim kraju.

Krawiec odkupił za nie cały ładunek pieprzu i kupiec nie posiadał się z radości. Zadowolony odbył spacer po ulicach Jerozolimy. Tu spotkał swego starego znajomego, który go zapytał:

— Co tym razem przywiozłeś na sprzedaż?

— Pieprz — odpowiedział kupiec.

— Sprzedaj mi trochę pieprzu, bo widzisz właśnie wyprawiam ucztę i potrzebuję go do potraw.

— Szkoda, żem ciebie nie spotkał, bo sprzedałem go w całości jakiemuś krawcowi.

Znajomy ateńczyka natychmiast udał się do krawca i poprosił o torbę pieprzu za sto szekli. Krawiec powiedział mu, że zdążył już sprzedać pieprz jakiemuś innemu krawcowi, ale gotów jest pójść z nim.

Razem udali się do owego krawca. Przed jego domem tłum ustawił się w kolejce po pieprz. Pierwsi w kolejce dostali po jednej uncji722 na łeb. Następni tylko po pół uncji. A tłum rósł z minuty na minutę. Wkrótce zabrakło pieprzu.

Mojżesz723 przeklina słońce

Kiedy Mojżesz zobaczył, co się stało ze Świątynią, zawołał do słońca: