— Co za pytanie? Jak najbardziej! Należy mu zaraz zwrócić, przecież on jest jej właścicielem.
— Bez twojej zgody nie chciałam tego zrobić.
Rzekłszy to, wzięła męża za rękę i zaprowadziła do łóżka, na którym leżeli jego martwi synowie. Na ten widok rabbi Meir rozpłakał się.
— Moi nauczyciele! Moi nauczyciele! Byliście moimi dziećmi z ciała, ale z ducha byliście moimi nauczycielami. Wiedzą i studiami Tory821 oświetlaliście moje oczy.
— Mężu mój — odezwała się Bruria — sam powiedziałeś, że zastaw powierzony drugiemu powinien być zwrócony właścicielowi. Czy nie jest napisane: „Bóg dał, Bóg wziął”. Niech Jego Imię będzie błogosławione.
Tymi słowami Bruria starała się pocieszyć męża.
Nagroda dla wierzących
Pewien wielki uczony miał dwóch synów. Ze względu na to, że urodzili mu się na stare lata, tak się o nich troszczył, że nie ufając nikomu zabierał ich z sobą wszędzie, gdzie tylko się udawał. Do bóżnicy822 chodzili zawsze razem. Chłopcy wybiegali naprzód, a ojciec podążał za nimi. Na drodze do bóżnicy stał dom i pewnego dnia jego ściana zwaliła się na chłopców, grzebiąc ich żywcem. Ojciec mimo rozdzierającego bólu nie zatrzymał się. Wszedł do bóżnicy i wraz ze wszystkimi Żydami odprawił modły. Nie zwierzył się nikomu ze swego nieszczęścia. Po modlitwie wrócił do domu i na pytanie zdziwionej żony, gdzie są chłopcy i dlaczego ich zostawił, odpowiedział:
— Mój przyjaciel, wielki uczony pan, poprosił mnie, abym zostawił chłopców u niego. Chce, żeby spożyli u niego sobotni obiad. Wieczorem odprowadzi ich do domu.
Uspokojona kobieta zasiadła z mężem do stołu. Zjedli obiad, odśpiewali pieśni sobotnie i na krótko się zdrzemnęli.