Widok zmizerowanej, ubranej w łachmany kobiety wzbudził w nim litość. Szybko wyjął trochę pieniędzy i wręczył jej. Stojący z boku człowiek zobaczywszy, jak Żyd wręczył pieniądze swojej byłej żonie, poszedł do rabbiego Tanchuma i oświadczył:

— Rabbi, siedzisz i zastanawiasz się nad tym, że mimo postu i modłów deszcz nie pada, a tam w mieście ludzie popełniają grzechy. Czy wobec tego można się dziwić, że Bóg zatrzymał chmury i nie pozwala im lunąć deszczem na ziemię?

— Powiedz mi dokładnie, o jakie grzechy chodzi? Coś ty konkretnego widział?

— Widziałem Żyda, który rozmawiał ze swoją rozwiedzioną żoną. Widziałem, jak dał jej pieniądze. Podejrzewam, że nie za darmo. Coś w tym musi być.

Rabbi Tanchum kazał zawołać podejrzanego Żyda. Kiedy ten stanął przed jego obliczem, powiedział:

— Synu! Zdajesz sobie chyba sprawę z tego, że nasz kraj znajduje się w ciężkiej sytuacji. Wiesz dobrze o tym, że ludzie cierpią. I w tej sytuacji jak postępujesz? Stoisz na ulicy i rozmawiasz ze swoją rozwiedzioną żoną. Co więcej, dajesz jej nawet pieniądze. Gdybyś nie był podejrzany o popełnienie grzechu, to byś jej pieniędzy nie dał.

— Rabbi, czy ty sam nie uczyłeś nas, że nie wolno uchylać się od niesienia pomocy swoim bliskim, kiedy znajdą się w potrzebie? Niedawno wezwałeś wszystkich Żydów do rozdawania jałmużny ubogim. Zgodnie z twoim zaleceniem wyszedłem na miasto, żeby spełnić micwę880 dobroczynności. Pierwszą napotkaną osobą była moja była żona. Przedstawiała sobą widok nędzy i rozpaczy. Zwierzyła mi się, że od chwili opuszczenia mego domu nie miała ani jednego dobrego dnia. Kiedy zobaczyłem ją prawie nagą, bo miała na sobie strzępy sukni, bosą i zabiedzoną, serce moje nie wytrzymało. Poczułem wzbierającą litość do niej. Wyjąłem trochę pieniędzy z kieszeni i wręczyłem jej.

Po wysłuchaniu słów Żyda rabbi Tanchum wzniósł oczy ku niebu i zawołał:

— Władco Świata! Jeśli ten człowiek, zwykły śmiertelnik, obarczony w dodatku złym charakterem, albowiem wypędził z domu kobietę, którą kiedyś poślubił, zdobył się na okazanie litości i wspomógł ją w potrzebie, mimo iż prawo mu tego nie nakazuje, to tym bardziej Ty, Ojcze nasz, okażesz nam, potomkom Abrahama881, Izaaka882 i Jakuba883, Swoje wielkie miłosierdzie i ześlesz nam deszcz.

I nim zdążył skończyć, lunął rzęsisty deszcz.