— Chodź — powiedział do Jehudy rabbi Meir — pokażę ci, kto wołał w nocy.
Na dworze zobaczyli leżącego martwego węża. Wtedy reb Jehuda zawołał:
— Niech będzie pochwalony Bóg, który uczynił dla mnie cud.
Zaraz też złożył przysięgę, że od tej chwili żaden biedak nie wyjdzie z jego domu z pustymi rękami.
Raz w życiu dał jałmużnę
W pewnym mieście żył człowiek, który słynął ze złego charakteru i niegodziwego postępowania. Nigdy nie zdarzyło się, żeby biedakowi dał jałmużnę. I oto pewnego dnia człowiek ten ciężko zachorował. Godziny jego życia były już policzone. Troskliwa żona nie zdawała sobie sprawy z beznadziejnej sytuacji męża i zapytała go, co by chciał zjeść. Ku zdziwieniu obecnych chory poprosił o ugotowanie mu jajka na twardo. Zanim żona zdążyła podać mu jajko, otworzyły się drzwi i na progu ukazał się żebrak, który błagalnym głosem poprosił o wsparcie. Chory polecił oddać biedakowi jajko. Był to pierwszy w jego życiu dobry uczynek.
W trzy dni po tym zdarzeniu chory umarł. Rodzina wyprawiła mu stosowny pogrzeb, po czym przez siedem dni odbywała żałobę.
W jakiś czas potem umarły zjawił się we śnie jednemu z synów. Ten zapytał ojca, jak mu się wiedzie na tamtym świecie. W odpowiedzi usłyszał:
— Synu mój, naucz się dawać jałmużnę. Jeżeli się tego nauczysz i do tego się przyzwyczaisz, bramy raju staną przed tobą otworem. Ja, który w ciągu całego życia raz tylko dałem jałmużnę biedakowi, dostąpiłem szczęścia być w raju. Jedno jajko, które dałem tuż przed śmiercią żebrakowi, przeważyło wszystkie moje grzechy.