— Czy jesteś Ben Sawar? — zapytał go mężczyzna.
— Tak.
— Skąd idziesz?
Na to pytanie Ben Sawar udzielił mu wyczerpującej odpowiedzi. Opowiedział o biednym młodzieńcu i o weselu, które mu wyprawił.
Brzydki człowiek przerwał mu:
— Mam w ręku listę ludzi przeznaczonych na śmierć. Ty też na niej figurujesz. Nadeszła pora, żebyś się pożegnał z życiem.
Usłyszawszy te słowa, Ben Sawar zbladł. Podniósł oczy ku niebu i zawołał:
— Stwórco świata! Dlaczego człowiek taki jak ja, który całe życie poświęcił Torze i świadczeniu dobrych uczynków, ma umrzeć za młodu? Czy tak ma wyglądać Twoja nagroda? Chcesz, żebym umarł z dala od domu? Chcesz, żebym zdechł jak zwierzę w polu? Żeby rodzina nie mogła mnie po ludzku pochować?
I zaraz rozległ się głos z nieba:
— Daję ci czas, żebyś mógł umrzeć w łóżku.