Brzydki człowiek, a był nim Anioł Śmierci, natychmiast zniknął. Ben Sawar ruszył w dalszą drogę. Wkrótce dotarł do jakiegoś miasta. Pierwszego napotkanego na ulicy człowieka zapytał, czy w mieście przebywa jakiś sławny rabin albo uczony w Piśmie. Chce go bowiem odwiedzić i złożyć hołd.
— Owszem, mieszka tu sławny rabin Szfifon.
Udał się więc Ben Sawar do rabina Szfifona. Na widok gościa rabin się rozpromienił i serdecznie zaprosił do domu. Szara niemal twarz Ben Sawara zaniepokoiła go. Na pytanie, co mu dolega, Ben Sawar opowiedział o spotkaniu z Aniołem Śmierci.
— Nie upadaj na duchu — oświadczył rabin Szfifon. — Nie bój się. Jestem pewny, że Bóg ocali cię od śmierci.
Minęło pięć dni i nic się nie stało. Nagle nad domem Szfifona rozciągnęła się wielka chmura. Zaniepokoili się uczniowie rabina.
— Rabbi — zawołali — czy nie widzisz, że wielka chmura roztoczyła się wokół twego domu?
— Wyjdźcie — odpowiedział im rabin — na ulicę i zobaczcie, czy czasem całe miasto nie zostało otoczone chmurą, a nie tylko mój dom.
W tej samej chwili zjawił się u rabina Szfifona Anioł Śmierci, który oświadczył:
— Oddaj mi zastaw, który znajduje się w twoim domu.
— Co to za zastaw?