— Wolę pozostać wdową. Może Pan Bóg, widząc moje nieszczęście, zlituje się i okaże mi Swoje miłosierdzie.

Ojciec nieszczęsnej córki miał za granicą krewnego. Był to człowiek biedny. Tak biedny, że nie był w stanie zarobić na kawałek chleba dla swojej licznej rodziny, składającej się z dziesięciu synów. Chodził z nimi codziennie do lasu, żeby zbierać chrust, opadłe gałęzie i kawałki drewna na opał. Zebrane w wiązki sprzedawał na targu i z tego się utrzymywał. Pewnego dnia nie udało mu się nic sprzedać. W domu zapanował głód. Najstarszy syn widząc, że ojciec jest zupełnie załamany, postanowił pojechać do bogatego krewnego. Uzyskał zgodę ojca i matki i wyruszył w drogę.

Na miejscu został serdecznie przyjęty. Wszyscy ucieszyli się z jego odwiedzin. Wypytywali go o zdrowie ojca, matki i braci. Dowiedziawszy się, że żyją w biedzie, bogacz oświadczył, że im pomoże.

— Powiedz, czego sobie życzysz — powiedział do młodzieńca — a spełnię twoją prośbę.

— Naprawdę? Nie odmówisz mi niczego?

— Przysięgam. Powiedz, czego sobie życzysz.

— Życzę sobie, żebyś wydał córkę za mnie.

Usłyszawszy życzenie młodzieńca, ojciec młodej wdowy wpadł w rozpacz. Opowiedział o śmierci trzech jej mężów, po czym zawołał:

— Nie! Za nic jej nie wydam. Szkoda mi ciebie. Z powodu moich grzechów mą córkę dotknęło nieszczęście. Jeśli czynisz to przez wzgląd na pieniądze, to dam ci je. Dam ci złoto i srebro, nie musisz brać jej za żonę. Jesteś mądrym i przystojnym młodzieńcem i nie powinieneś z jej powodu narażać życia.

— Ale przysiągłeś spełnić każde moje życzenie.