Przysięga zobowiązuje i bogacz nie miał wyjścia. Poszedł do córki i przekazał jej prośbę młodzieńca. Usłyszawszy ją, córka wybuchnęła płaczem. Podniosła oczy ku niebu i zawołała:
— Boże! Władco wszystkich światów! Lepiej będzie, jeśli mnie uśmiercisz. Nie chcę, żeby przeze mnie dalej ginęli ludzie.
Ślub się odbył. Wyprawiono wesele, na którym byli najzacniejsi mieszkańcy miasta. Zanim zasiedli do stołu weselnego, młodego żonkosia odwiedził jakiś stary człowiek. Był to prorok Eliasz937. W sekrecie powiedział mu rzecz następującą:
— Kiedy zasiądziesz do stołu, zjawi się przed tobą człowiek w łachmanach. Obdarty, bosy i zmęczony. Włosy na głowie rozwichrzone i twarde jak gwoździe. Takiego żebraka jeszcze w życiu nie widziałeś. Masz go serdecznie przywitać i posadzić obok siebie przy stole. Dasz mu się najeść i napić do syta. Okażesz mu cześć i szacunek i do końca uczty będziesz mu usługiwał. Masz to wszystko skrupulatnie i dokładnie co do joty938 wykonać.
To rzekłszy, zniknął. Kiedy wszyscy już zasiedli do stołu, wszedł na salę zapowiedziany biedak. Podszedł do pana młodego. Na jego widok pan młody wstał z krzesła, zaprosił do stołu i zaczął wykonywać nakazane przez proroka Eliasza czynności.
Po spożyciu posiłku biedak poprosił pana młodego do oddzielnego pokoju na rozmowę.
— Synu mój — oświadczył — jestem wysłannikiem Wszechmogącego. Przyszedłem po twoją duszę.
Młody żonkoś zaczął go prosić:
— Panie mój, daj mi trochę czasu. Rok albo pół roku.
— Nie zrobię tego — odparł biedak, który był Aniołem Śmierci.