Usłyszawszy słowa rabbiego Akiby, poganin szybko odszedł.

Po jakimś czasie żołnierze zebrali się na polu, żeby odbyć ćwiczenia gimnastyczne. Rabbi Akiba siedział właśnie w rogu tego pola i korzystając z dobrej pogody studiował na świeżym powietrzu. Od czasu do czasu przerywał czytanie księgi i przyglądał się ćwiczeniom żołnierzy. Ci ćwiczyli skoki: żołnierz, który najlepiej skakał, otrzymał od dowódcy nagrodę. W pewnej chwili rabbi Akiba zerwał się z miejsca, podszedł do dowódcy i oświadczył:

— Ja potrafię lepiej od nich skakać. Daj mi pan nagrodę.

Stał przy tym ów poganin-dobroczyńca, który był u niego niedawno w domu. Zdziwiony śmiałością rabbiego, zawołał do niego:

— Jesteś wielkim człowiekiem i nie wiesz, że kto nie nosi munduru cesarza, ten nie może dostać nagrody?

— Niech twoje uszy usłyszą to, co twoje usta mówią — odparł rabbi Akiba. — My nosimy mundur większego króla. My nosimy mundur Wiekuistego, a mianowicie talit katan1017, mały tałesik z frędzlami cicit1018.

Właściwa jałmużna

Pewien biedny chłopiec wychowywał się u zamożnego dobrego człowieka, który go utrzymywał, uczył i wykształcił na fachowego i solidnego rzemieślnika. Wyprawił mu też wesele i przy tej okazji obdarzył sporą częścią swego majątku. W jakiś czas potem nasz dobry człowiek stracił majątek. Udał się wtedy do swego wychowanka po pomoc. Ten chłodno przyjął swego dawnego dobroczyńcę i odprawił go z niczym.

Po jego odejściu wychowanek wysłał do niego przebranego w łachmany chłopca, któremu dał drogocenny brylant. Polecił mu sprzedać go swemu dawnemu dobroczyńcy za małe pieniądze. W kilka dni potem posłał do niego starszego człowieka ubranego w bogate szaty, żeby wykupił brylant tym razem za duże pieniądze.

Dlaczego tak postąpił? Dlatego że chciał, aby jego dobroczyńca miał świadomość, iż dzięki handlowi polepszył swój byt, a nie dzięki jałmużnie, którą mógł się poczuć dotknięty.