Wrócił rabbi Abba do Josiego i powiedział:

— Siedź, mój synu, siedź. Dam ci bogactwo.

I kiedy tak siedzieli, podszedł do nich człowiek trzymający w reku puchar ze szlachetnego złota. Od bijącego z pucharu światła zrobiło się w domu jasno. Przybysz zwrócił się do rabbiego Abby tymi słowy:

— Rabbi, chcę dzięki Torze zasłużyć na coś dobrego. Sam nie miałem szczęścia uczyć się, dlatego chcę, żeby ktoś studiował Torę za mnie i dla mnie. Dam mu za to bogactwo. Posiadam duży majątek, który odziedziczyłem po ojcu. Kiedy on zasiadł do stołu, podawano mu napoje w trzynastu takich pucharach.

Rabbi Abba powiedział wtedy do Josiego:

— Pilniej studiuj Torę, a wtedy ten oto człowiek da ci bogactwo.

Przybysz wręczył Josiemu złoty puchar i Josi zabrał się pilnie do studiowania Tory. W jakiś czas potem Josi nabrał zamiłowania do nauki. Z coraz większym zapałem zaczął się uczyć. Pewnego dnia rabbi Abba zastał Josiego w niedobrym nastroju. Josi po prostu płakał. Na pytanie o powód odpowiedział:

— Jakże nie mam płakać? Z powodu tego świata straciłem tamten świat. Nie pragnę teraz niczego oprócz szczęścia, które daje Tora.

— Teraz — zawołał rabbi Abba — widzę, że studiujesz wyłącznie z zamiłowania do Tory.

Rabbi Abba polecił wezwać owego bogatego człowieka, który przyniósł złoty puchar. Kiedy ten się stawił, rabbi Abba powiedział do niego: