To rzekłszy, usiadł przy zabłąkanym i czekał, aż ten zje. Pozostały w woreczku kawałek chleba też mu oddał.
Rabbi Chija powiedział wtedy do rabbiego Josiego:
— Widać, że Pan Bóg nie chciał, żeby nam przypadła micwa1032 nakarmienia głodnego.
— Może — odpowiedział rabbi Josi — sądzone było tamtemu mężczyźnie jakieś nieszczęście i Bóg stworzył mu okazję do spełnienia micwy, żeby dzięki niej uzyskać opiekę nieba i uniknąć nieszczęścia.
Rabbi Chija i rabbi Josi dalej szli za obu tymi mężczyznami.
Ten, który oddał swój chleb biednemu, poczuł głód i zmęczenie. Jego towarzysz tak wtedy zareagował:
— A nie mówiłem ci, żebyś nie oddawał chleba?
Rabbi Chija słysząc to, powiedział do rabbiego Josiego:
— Mamy dosyć żywności. Dajmy głodnemu najeść się do syta.
— Nie teraz — odpowiedział rabi Josi. — Jeśli dostanie jedzenie, utraci zasługę za zbożny uczynek. Zaczekajmy i zobaczmy, co z nim dalej będzie się działo. Widzę, jak nad jego głową unosi się cień śmierci, a Bóg chce przez wzgląd na jego zbożny uczynek uratować go.