— Władco wszystkich światów! Ty najlepiej wiesz o tym, że nie mogę się spodziewać od nikogo pomocy. Nie mam ani brata, ani krewnego, ani przyjaciela, który by wsparł mnie pomocą. Ja, moja żona i moje małe dzieci giniemy z głodu. Proszę Cię więc o jedno z dwojga. Albo nam pomóż, albo zabierz nas z tego świata, ponieważ dłużej już cierpieć nie jesteśmy w stanie.

Płacz biedaka doszedł do nieba. Prorok Eliasz natychmiast przyszedł do niego i tak mu powiedział:

— Nie martw się. Zaprowadź mnie na targowisko i sprzedaj jako niewolnika. Za uzyskane pieniądze będziesz mógł wyżyć razem z rodziną.

— Nic z tego. Jak ja, znany nędzarz, mogę mieć niewolnika? Ludzie pomyślą najpierw, że ty jesteś panem, a ja twoim niewolnikiem.

— Zrób, jak ci każę — oświadczył prorok. — Idź i sprzedaj mnie. Z uzyskanych pieniędzy dasz mi również jeden złoty denar1040.

I biedny człowiek zrobił tak, jak mu Eliasz nakazał. Zaprowadził proroka na targ i wystawił na sprzedaż. Ludzie oczywiście uznali, że biedak jest niewolnikiem, a ten drugi, czyli Eliasz, jest jego panem. Nie omieszkali też spytać tego ostatniego, czy to prawda, że biedak jest jego panem. Prorok Eliasz potwierdził słowa biedaka. I oto podczas tej wymiany zdań zjawił się na targowisku minister dworu królewskiego. Wystawiony na sprzedaż niewolnik bardzo mu się spodobał. Postanowił go kupić i ofiarować królowi w prezencie. Zapłacił za niego 80 tysięcy denarów. Biedak wziął pieniądze i zamiast jednego denara dał Eliaszowi dwa. Prorok zwrócił mu jeden denar i oświadczył:

— Weź go sobie i żyj szczęśliwie z całą rodziną do końca waszych dni.

To rzekłszy, prorok Eliasz udał się ze swoim nowym panem, czyli ministrem.

Tymczasem biedak, powróciwszy do domu, zastał żonę i dzieci spuchnięte z głodu. Natychmiast poszedł do sklepu. Zakupił mnóstwo rzeczy do jedzenia i picia. Na pytanie żony, skąd wziął pieniądze, opowiedział jej o tym, co się zdarzyło.

— To dlatego, że posłuchałeś mojej rady — oświadczyła żona. — Gdybyś siedział w domu i lenił się, zamiast wyjść na ulicę, to byśmy wszyscy umarli z głodu.