Od tego dnia biedak z każdym dniem stawał się coraz bogatszy. O dawnej biedzie całkiem zapomniał.

Popatrzmy teraz, co się stało z prorokiem Eliaszem. W tym samym czasie, kiedy minister go kupił, król zamierzał zbudować w mieście nowy wielki pałac. W tym celu kupił bardzo dużo niewolników. Trzeba przecież było przynieść bardzo dużo kamieni, wykarczować bardzo dużo drzew i wykonać bardzo dużo ciężkich prac. Kiedy minister przedstawił zakupionego niewolnika, król od razu zapytał:

— Jaki jest twój fach?

— Jestem architektem — odpowiedział Eliasz. — Znam się doskonale na budownictwie.

Zadowolony król, oświadczył:

— Chcę, żebyś mi zbudował pałac. Oto masz naszkicowany przeze mnie projekt budynku.

Prorok Eliasz wziął projekt i obejrzawszy go pobieżnie, oświadczył:

— Dobrze, wykonam go zgodnie z twoim zamierzeniem.

— Ale chcę, żebyś się pospieszył z robotą — powiedział król. — Jeśli go zbudujesz w ciągu sześciu miesięcy, uwolnię cię i sowicie wynagrodzę.

— Każ więc, królu, przygotować potrzebne materiały.