— Myśliwi ścigali kiedyś jelenia, który dopadłszy ogrodzonego sadu, przeskoczył płot i ukrył się wśród gęstych krzaków. Myśliwi weszli przez bramę do sadu i rozpoczęli poszukiwania. Jeleń jednak pod osłoną liści wstrzymał oddech i niczym nie zdradził swojej obecności. Po daremnych poszukiwaniach myśliwi zaczęli opuszczać sad. Jeleń widząc to poczuł głód i zaczął pożerać liście. Każdy zrywany liść wzdychał ciężko. Gałęzie słysząc te westchnienia zapytały liście:

— Dlaczego wzdychacie?

— Wzdychamy nie dlatego, że giniemy, ale dlatego, że widzimy, jaki marny los gotuje sobie jeleń. Pożerając bowiem nas, odsłoni siebie i wpadnie w ręce myśliwych.

Jeleń jednak nie chciał słyszeć tych słów. Nie wziął pod uwagę, a nawet zapomniał o dobroci okazanej mu przez zbawcze liście. Dalej zajadał się nimi. Szelest gryzionych liści wzbudził czujność myśliwych. Zawrócili i podeszli do krzaków. Tu zauważyli wystające spod ogryzionych z liści krzaków rogi jelenia. Bez namysłu wystrzelili do niego z łuków i zranili. Znalazłszy się w rękach myśliwych, zdał sobie sprawę ze swego postępowania i zawołał:

— Sprawiedliwy jest wyrok Boga. Odpłaciłem bowiem złem za dobro, które wyświadczyły mi liście.

Krzak róży i jabłoń

W jakiś czas potem Hilel usłyszał, że ludzie stali się lepsi, że odpłacają dobrem za złe. Uniesiony radością opowiedział taką przypowieść:

— Przy jabłoni rósł krzew róży. Otóż krzew róży nasłuchawszy się wielu pochwał od ludzi, wbił się w pychę i oświadczył: — Kto się może równać ze mną? Kto jest ważniejszy ode mnie? Moje kwiaty radują oczy i roztaczają przyjemny zapach. Jabłoń wprawdzie jest większa ode mnie, ale przyjemności ludziom nie sprawia.

Jabłoń cierpliwie wysłuchała krzewu róży, po czym oświadczyła:

— Aczkolwiek przewyższasz mnie wspaniałym pięknem i przyjemnym zapachem kwiatów, to jednak ustępujesz mi dobrocią serca: pożytkiem dla ludzi.