Nadszedł ostatni dzień, król nie mógł się już doczekać przybycia skazańca. Słońce chyliło się już ku zachodowi, a jego jak nie ma, tak nie ma. Kiedy słońce schowało się za horyzontem, król polecił wykonać egzekucję na jego przyjacielu, który za niego poręczył.

W chwili kiedy miecz kata miał już spaść na szyję nieszczęsnego przyjaciela, rozległ się okrzyk: „Idzie, zbliża się, już jest!”. Egipski kupiec podbiegł do kata, odsunął miecz od szyi przyjaciela i podstawił własną pod uderzenie. Babiloński1057 przyjaciel nie pozwolił mu jednak. Nie chciał, żeby kolega zginął. Król widząc, jak ci ludzie kochają się i są sobie oddani, darował im życie. Poprosił ich też, żeby przyjęli go do swego grona opartego na związku prawdziwej przyjaźni.

Unikaj świętoszków, którzy krzykliwie demonstrują swoją pobożność

Pewien bogaty człowiek, dożywszy sędziwego wieku, postanowił przed śmiercią przekazać synowi naukę z własnego doświadczenia. Jedyny syn był ze wszech miar udany tak pod względem fizycznym, jak i umysłowym.

— Synu mój — powiedział ojciec. — Zostawiam ci w spadku pieniądze, kosztowności i nieruchomy majątek. Pozwoli ci to spędzić życie w dobrobycie. Ale oprócz tego chciałbym ci udzielić rady, która ci się w życiu przyda: unikaj, jak tylko możesz, perfidnych świętoszków, którzy zbyt głośno i przesadnie demonstrują swoją pobożność. Tacy udają tylko pobożnych, ale w gruncie rzeczy w głębi serca są zepsuci. Jeśli będziesz się trzymał z daleka od nich, unikniesz złego zarówno ty, jak twoje dzieci.

Wkrótce bogaty ojciec umarł. Syn jakiś czas potem ożenił się z biedną sierotą. Dziewczyna była piękna jak marzenie i porządna, jak tylko można być. Żyli w zgodzie i harmonii. Obydwoje cieszyli się szczęściem i radością. Nie wychodzili prawie z domu. Po upływie pięciu lat od ślubu małżonek oświadczył żonie:

— Wiesz co, siedzimy w domu i niczego poza nim nie widzimy. Nastał czas, żebyśmy wyszli trochę na ulicę i popatrzyli na otaczający nas świat.

— Nie, za nic nie wyjdę z domu. Boję się, że spotkam innego mężczyznę. Ja się być może na niego zapatrzę albo on na mnie. Do głowy może się wtedy wkraść grzeszna myśl.

Małżonek usłyszawszy to, przypomniał sobie słowa ojca. Wpadło mu do głowy, że i ona może należeć do tych świętoszków, przed którymi ojciec go przestrzegał. Wyszedł więc sam na spacer. Po drodze zastanawiał się, jak sprawdzić żonę. Jakiej próbie ją poddać. Ta myśl nurtowała go przez dłuższy czas.

Po upływie pół roku zamówił u ślusarza po dwa zamki i klucze do każdych drzwi. Po jednym kluczu dał żonie, ale nie powiedział jej, że sam ma zapasowe do wszystkich drzwi. Pewnego dnia oświadczył żonie, że wybiera się do dalekiego miasta w sprawach handlowych. Poprosił ją, żeby przygotowała mu jedzenie na daleką podróż. Następnego dnia pożegnał się i wyruszył. Żona była przekonana, że wyjechał na długo. On jednak po wyjeździe z miasta polecił furmanowi zawrócić. Wróciwszy do miasta, nie udał się do domu. Zatrzymał się w gospodzie. Wieczorem, kiedy się ściemniło i zrobiło się dość późno, udał się do domu i zapasowym kluczem otwierał drzwi od jednego do drugiego i trzeciego pokoju, aż doszedł do pokoju żony. Tu zastał ją in flagranti1058 z obcym człowiekiem, w dodatku poganinem. Na widok męża zażądała od kochanka, aby zabił go. Ten był tak przestraszony, że wziął nogi za pas i czym prędzej wyskoczył z domu.