Otwierasz mi usta bardzo szeroko do badania

do dentystycznego, laryngologicznego dźwięku

tak, aż moja żuchwa swobodnie odfruwa na bok

Śpiewam nie za pomocą słów, ani też jakiejś składni

swoim ulotnym niebyciem mruczę cicho

resztka obecności jeszcze pomrukuje z ciepła

Nie będę śpiewał o moim przewrażliwionym bycie

Nie będę śpiewał o moim tłustym ojcu Heliosie

Nie będę śpiewał o mojej matce porwanej przez morze

Nie będę śpiewał o połykaniu kwaśnych winogron