w zapadniach niepamięci, w niewidoczności pospolitej

Murzyńskie oblicza jednak w nas głęboko spoczywają

odwrócone od posłuszeństwa, powinności dnia-nocy

My, kolonizatorki u bram edenów, przedmieścia rabujące

Jakoś nam tak trudno oddawać to myto za przejście

ze zbiorów naszych, z plonów niezwykle płodnych

trudno dziesięcinę ze słów oddać, przekraczając dalej

tupiemy, podskakując w tańcu na znak buntu przeciwko

w korowodzie cichym, zamkniętym na wszystko wokół

Lecz w środku najgłębiej jest wielki lęk