którą odrzuciłam na wieczność od siebie, w przepaście kredowe

Ściąganie do punktu najmniejszego, prawie niewidocznego

Myślałam, że się rozpadnę, zniknę w jakichś śmietanach nagle

Tak bardzo byłam, za mocno trwało we mnie coś twardego

Zza moimi plecami, gdy odchodziłam, słyszałam lamenty

Głosy z dala wzywały jeszcze Brunę rozczochraną

zamieniły się z czasem w przedziwną odwrotność

Patrzcie, jak nadchodzę, najpiękniejsza

Pieśń piąta. Pieśń odchodzenia do Piekła

W tył zwrot, naprzód w siebie maszeruj