dla mas wyginanych miękko-swobodnie na wietrze

Zabić wroga gwałcącego nasze łąki i miasta brudne

Jego kobiety czeszą się inaczej niż nasze, mają karminowe usta

naszym się zawsze włosy przetłuszczają, to oznaka zdrowia

Wojenne pieśni śpiewam nad głuchym jeziorem, z chórem

Wiesz, jak wygląda pejzaż pełen fontann żylnych, tętniczych

Nigdy pewnie nie byłaś w miejscu, gdzie nóż nie wystarczy

Te krzyki, te ciała porozrzucane przez huki, bomby

Widzisz te twarze pełne zalęknienia, płoszą się zwinnie

patrzą na ciebie, błagając o naturalną litość w tobie wydzielaną