Rozbieraj się szybko, chodź do mnie, nie wstydź się

nagi i zawstydzony, i przygarnięty, tak zależny, Tak

Niech się otworzy ta czarna dziura pochłaniająca wszystko

do siebie z szerokimi ramionami, zagarniającymi każdą drobinę

Jestem w miejscu, gdzie wszystko jest dawno nieczynne

nigdy nie było czynne, zamknięte z powodu remanentów

W samotności przecieram swe oblicze

jednocześnie je rozmazując na zawsze

Nic nie będzie już do siebie podobne

na drewnianym pomoście obserwacyjnym