Niech wreszcie poślizgnie się na nich

I niech stłucze sobie boleśnie staw biodrowy

Pieśń dwunasta. Biodro, które się zrosło

Nie miałam w sobie cynizmu ani złości w trzewiach

nie nosiłam w portmonetce drobnych, przekleństw

Byłam przyjemna dla środowiska naturalnego

Moje osobiste spaliny chronione były katalizatorem

Zestarzałam się w spokoju, narzekając na ślad

w krągłym biodrze, choć już nikt nie pamiętał

Świetność mojego brązowego biodra minęła z czasem