Nikt się przede mną nie schroni, zabiorę jego duszę

do mych skrzynek czarnych i tajemniczo zamykanych

W fotografiach pozowali zmuszeni do ostatniego uśmiechu

Widziałam te twarze popaprane, anatomiczne konstrukcje

Dzieci skulone, wyciągające dłonie do skrzydeł kruka

Kroczyłam między ich ciałami, ja, królowa ich umierania

Jakże dziwne kwiaty pokrywają tę łąkę, jakże dziwne pole?

Setek zdjęć, ujęć z różnych śmierci i cierpień wielu

Me suknie w czarnej krwi umoczone jak opłatek łamany

Mogłabym ratować ich przed odchodzeniem, tamować