Teraz niestety muszę cię zabić, mój pierwszy raz zabijam cię
Proszę, rozepnij tę koszulę utkaną przez jedwabniki ślepe
przymknij oczy, jak to robią młodzi chłopcy kradnący jabłka
niedoświadczeni w śmierci za karę przymrużają oczy z lęku
Twe usta jak ich, jeszcze pełne antonówek tegorocznych
Wyj, teraz do mnie wyj, do kata, wykrzyw się jeszcze bardziej
Zapomnijmy o dawnych pokrewieństwach płci, skóry i żył
Ja też jestem gotowa na twoje ciosy, tylko poniżej łona zbijanie
Słyszę już twego brata nadchodzącego, niszczącego okolice
Czy możesz zasłonić swymi kruczymi rękami jego głos?