Jabłka władzy zachłannie jadłem, nie pozostawiając nic

Nawet ogryzek nie został z niewidocznym mym zgryzem

po którym można się zorientować, że jestem ludzki i zły

Pęczniały me złowrogie usta zapalczywe, cyniczne

Oni słuchali i gotowali się, by zanieść innym śmierć

Śmierć przysyłana, jeszcze tego samego dnia ją dostaniesz

nie musisz się niecierpliwić, na pewno ją dostaniesz od nich

Otaczałem się wokół dziećmi, można je ścinać bukietami

z ich ściętych łodyg ambrozja, nektar bez dodatku cukru

otoczony szczelnie, wyciągałem swe dłonie do nich