w pędzie pochwycę werdykty w kopertach, skradnę je

W najświętsze wedrę się, ukradnę te werdykty potępienia

Mój śliniak już cały mokry od opowieści uciekających

Pogubiłam me wdzięczne diademy, dostojne dodatki

całą biżuterię wyjściową na błądzenia ślepe

Czyż nie jestem piękniejsza, bo potłuczona i naga?

Wytańczę sobie kształt grobu

będę w nim mogła się pomieścić z mymi zapasami

ze zbiorami słów i obrazów zupełnie bezcennych

Nie kładź więc na moje oczy monet dla przewoźnika