Muszą mi podlegać te wyszarpywania się gołębi ofiarnych
ofiary jaskółeczek składanych, bym był spokojniejszy raczej
Nikt nie usłyszał jej wtedy, nawet ja jej nie usłyszałem
W wielkim uniesieniu mord rozkoszy i nieprzyzwolenia
Orałem jej ciało gładkie, poczułem się bezkarny w szale
trzaskając w jej morskie loki młotkiem remontowym
Zakopałem ją cichutko, uciekłem do swojej skrytki
Rugewit nadchodził we mnie z hukiem, drżeniem ziemi
nikt tego nie czuł, tylko ja znałem dziwne wibracje
Podsycałem w sobie te pragnienia unhappy endów