całą biżuterię wyjściową na błądzenia ślepe

Czyż nie jestem piękniejsza, bo potłuczona i naga?

Wytańczę sobie kształt grobu

będę w nim mogła się pomieścić z mymi zapasami

ze zbiorami słów i obrazów zupełnie bezcennych

Nie kładź więc na moje oczy monet dla przewoźnika

dla tego niewidocznego taksówkarza z czarnym uśmiechem

Chomikowe policzki napełnię pieśniami, będę je jeść

gdy chlebak pozostanie pusty i bidony wystygną

Wtedy złożę z nich kadzidło, złoto, mirrę dla przestrzeni