Znów nadchodzą nieme świdry w mą resztkę

Znów wtłaczać będą w mój lęk jeszcze większy strach

nie do wyrażenia, niewyśpiewany przez nikogo

Bluszcz obrastający moje wnętrze został zerwany

pod spodem nie było prawie nic, tylko piekło

Dostrzegłem swą słabość, nagość skrzywioną

Mnogie loki zgubione, tych dziewcząt dawnych

wielkimi się mi zdają, niszczącymi me skoślawienie

Jeszcze bardziej, jeszcze bardziej gwałcą mnie

Nikt nie posłyszy mego wrzasku, nikt, nawet ja