Nigdy pewnie nie byłaś w miejscu, gdzie nóż nie wystarczy

Te krzyki, te ciała porozrzucane przez huki, bomby

Widzisz te twarze pełne zalęknienia, płoszą się zwinnie

patrzą na ciebie, błagając o naturalną litość w tobie wydzielaną

Zamykają oczy, zaciskając je do środka, obawiając się huku

przypominają sobie jakieś pourywane strzępy modlitw

Ty stoisz przy nich i celujesz prosto w ich twarze ściśnięte

Wydaje ci się, że widzisz twarze wszystkich męczenników

rzeźbionych w miękkim drewnie przez szatana rzemieślnika

On uwypukla, jak mocno cierpią z niczego, dla igraszki losu