z drzew prawdy, okolicznych jemu złączonych korzeniami

Nieobrzezana jestem i zresztą już za późno, za późno

na te ceremonie poświęcenia przerośniętego, nienowego

Jak pisać o piekle, co jest bardziej niż cokolwiek we mnie

Redzie je schować i je ukarać za to, że ciągle jest tutaj?

Nic nie zgniecie nas na czyśćcowy proszek sprzedawany

w porcjach, w torebkach plastikowych za 30 srebrnych

skrytych przed rodziną i znajomymi z najbliższej parafii

Wymyślam sobie swoje bóstwo bałwochwalcze ciągle

Ja na szczycie Mont Blanc czy górze gówna wie czego