Po korytarzach wlekę swoje ciało za rękę
ono opiera się siłą i się wyrywa do wyjścia
Uderzasz mnie mocno w bok, przechodzę
Jestem w ostatnim wolnym pokoju z rezerwacją
Czuję mnożącą się obecność, tysiące nad i pod
z boku i zewsząd czuję ich niecierpliwość
Przede mną tylko okno, w którym ustawiam się
we właściwym miejscu, pod właściwym kątem
Posłusznie, z spuszczoną głową patrzę w dół
w przepaści głębokie i tęskne, tak tęskne