we wspomnieniu jej pylistości próbuję się zakopać

usypać sobie jakąkolwiek mogiłę, byle jak przykryć

Wleczona na pogubionych szczeblach kości swoich

wznoszę swój wzrok z wysiłkiem nieludzkim

Widzę z daleka miejsce dawnego połączenia wodnego

Koryto rzeki szerokiej wkopane odwrotnie

brzegi zakleszczone dawnymi okowami kalcytu

antykaniony imponujące na tle ciągłego zachodzenia

Zwapnione, zwątpione skały gną się w kierunkach oddolnych

Są prehistoryczne dowody na to, że kiedyś tutaj były granice