najtragiczniejsze szczątki po historiach rozsypane pod stoły

Zasłaniam swe oblicza z przerażenia tymi powidokami

Bagna wyrzucające z siebie nieprzetłumaczalne odchody

Nie da się o nich powiedzieć w żadnych językach poplątanych

Nie ma już tłumaczy, żeby tę starożytność zaklętą pojąć

Widzę w ostrości wielkiej wyciągające się plaże w dole

rozgrzane nienawiścią do oświetlenia nawet sztucznego

Szukają ofiar, zazwyczaj spadają one spychane z Punta Corvo

spadają one jak kwiaty wiecznie nieżywe i trwające

na dywany spadają, pod stepujące, pod jaskrawe stopy