Będę leżeć na plaży wyłamana, gnieciona przez ich paradę

Będę leżeć na ich betonach, malowanych emulsją światłoczułą

Misterne to kłamstwo spowodowane odległością, że to nie plaża

w której zanurzasz swój ciężar, w miękkości jej odpoczywasz

To wszystko malarstwo iluzjonistyczne, wrażenie perspektywy

Te odległości też są niewielkie, wszystko ściśnięte w sobie

gnieżdżące i włażące na siebie, i rozpychane ostrymi łokciami

Jak to wszystko może się mieścić w tak małym punkcie?

Jego granice nierozszerzalne, tkane z włóczki ciernistej

Jeszcze wokół tych skorup wydrążonych boleścią i śmiercią