— Jak to? Czy wyjeżdżacie?

— Ja wyjeżdżam... — rzekł nowożeniec.

— Daleko?

— O... dosyć!

— Dokądże to?

— Do Ameryki.

— Do Ameryki? — wykrzyknęli obaj. — Dopiero co po ślubie...

Młody człowiek uśmiechnął się.

— Zda się, że będę musiał tu pozostać czas jakiś ze względu na nogę, powiedział lis wpadłszy w samotrzask!

Marit spojrzała na męża, potem na Sämunda i Torbjörna, lekki rumieniec przebiegł jej twarz, która nawet nie drgnęła.