— To nasza cała pociecha! — szepnęła. — Dobra i poczciwa — dodała jeszcze ciszej.

Zamilkli znowu.

— Doznaliśmy z jej strony dużo radości! — ozwał się Guttorm. — Niech jej Bóg da szczęście! — dodał po chwili ze wzruszeniem.

Łzy ukazały się w oczach matki. Jedna spadła na stół, a ona starła ją szybko swym palcem.

— Czemu nie jesz? — spytała po chwili, spojrzawszy na córkę.

— Dziękuję! Nie głodnam! — odrzekła Synnöwe.

— Nic prawie nie jadłaś! A przecież odbyłaś taki kawał drogi.

— Nie mogę jeść! — powiedziała dziewczyna, skubiąc koniec chustki.

— Jedz... jedz... drogie dziecko! — zachęcał ojciec.

— Nie mogę! — powtórzyła i zaczęła płakać.