— Mam bardzo dużo owiec! — powiedziała, zwracając się do niego.
— Bardzo dużo? — zdziwił się.
— Tak! A trzy z nich tej zimy są kotne. Jedna nawet, pewna jestem, będzie miała dwojaczki.
— Masz więc owce?
— Tak! I krowy, i prosięta! A ty nie masz?
— Nie!
— Przyjdź do mnie! Dam ci owieczkę. A z niej potem dochowasz się bardzo dużo owiec.
— To byłoby bardzo dobrze! — zauważył.
Milczeli przez chwilę. Potem on spytał:
— Czy Ingrid mogłaby także dostać owcę?